Wielorybnika los | |
| Autor: Radosław Żurek | Wykonawca : Orkan |
| Piętnaście miałem lat, gdy na morze pchnął mnie los, | |
| A wszystko przez potworny głód i wiecznie pusty trzos. | |
| Powiedział ojciec mi, z wysiłkiem tłumiąc łzy: | |
| "Idź w morze, nim Cię siłą wezmą te angielskie psy!" | |
| W Dublinie w porcie stał wielorybiczy bryg, | |
| Cuchnący, odrapany, a zwał się "Mary Lee". | |
| Na pokład wzięli mnie, bo chętnych było brak, | |
| A każdy zdrowy chłop, już dawno w pressgangu szpony wpadł. | |
| Wnet dziób wyznaczył kurs i przez 40 dni | |
| Na Zachód z sztormem walcząc wciąż uparcie żeśmy szli. | |
| Aż pod Grenlandii brzeg dopłynął dzielny ship, | |
| Kotwica wnet chwyciła dno, z radości każdy pił. | |
| A następnego dnia bosmana zbudził wrzask: | |
| "Wstawajcie łotry! Łodzie w dół! Na łowy ruszać czas!" | |
| I ruszyliśmy w tan, a nasz harpunnik Jack | |
| Na dziobie, dzierżąc harpun w dłoni, krzyczał: "Trzymaj tak!" | |
| I waleń parsknął krwią, przy burcie konał tuż. | |
| "Wybierać chłopcy razem! Heave! Obkładać linę już!" | |
| Wnet noże poszły w ruch, a drogocenny tran | |
| Napełniać zaczął beczki nasze, jak wino pusty dzban. | |
| Minęło wiele lat, a pokład domem mym | |
| Pozostał i tak pewnie będzie aż po kres mych dni. | |
| Lecz czasem w moich snach rodzinny widzę dom, | |
| Irlandzkich wzgórz zielone grzbiety po nocach mi się śnią. | |
Największy śpiewnik szantowy - ponad 1900 utworów. Większość z chwytami na gitarę, a także z wideo.
czwartek, 6 września 2012
Wielorybnika los
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz